piątek, 4 maja 2012
wtorek, 6 marca 2012
Słowa - level 2
Uwaga! Wszedłem na wyższy poziom w słowotwórstwie. Potrafię już składać dwie różne sylaby w jeden wyraz.
Pierwsze słowo: PUPA
Dziękuję za brawa :)
Pierwsze słowo: PUPA
Dziękuję za brawa :)
wtorek, 21 lutego 2012
poniedziałek, 20 lutego 2012
słowa, słowa, słowa
Jeszcze miesiąc temu nie można mnie było namówić, żebym powiedział cokolwiek, a dziś mi się buzia od trajkotania nie zamyka. Zaczynam dzień prorodzinnym TATA, TATA, TATA, a potem to już leci: tatatata, mamamama, nienienie, muuuu, beeeeeee. I tak przez cały dzień, który kończy się kurtuazyjnym PAPA.
sobota, 4 lutego 2012
czwartek, 2 lutego 2012
środa, 18 stycznia 2012
Prof. Cieszyńska i Aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa
Sporo się dzieje. Czas pędzi nieubłaganie. Co dzień coś nowego. Ale po kolei.
Ostatnio pisałem Wam, że niedługo zacznę dodatkowe zajęcia z rehabilitacji. Sprawa na razie przycichła. Powód jest jeden - rehabilitant. Pani Ewa, z którą pracuje mi się najlepiej i pod której opieką robię prawdziwe postępy, niestety nie może do nas przyjeżdżać. Z innymi rehabilitantami nie lubię ćwiczyć. To znaczy lubię, ale nie aż tak. Pani Ewa ma to coś, czego brakuje innym. Nie wiem, może ktoś inny znajdzie kiedyś na mnie sposób. Póki co szukamy. Gdybyście znali dobrego rehabilitanta, który prowadzi działalność i dojeżdża do domu, to dajcie proszę znać. Taka osoba powinna tez mieć doświadczenie z dziećmi z rozszczepem kręgosłupa, bo niestety nie każdy potrafi zająć się we właściwy sposób. No i bardzo ważna rzecz - musi mi się spodobać :)
Mimo że domowe zajęcia na razie nie wypaliły, mam co robić. W piątki chodzę na zajęcia grupowe z innymi dziećmi. Razem się bawimy, gramy w piłkę, czytamy książeczki, tzn. oglądamy. Muszę Wam się pochwalić, że pani prowadząca te zajęcia jest ze mnie bardzo zadowolona. Gdybym tylko mógł robić to samo co inni.
A, zapomniałbym, zacząłem trochę mówić. Słownictwo na razie dość ubogie, ale za to wielce świadome! Tata, baba, dziadzia, da, koko, papa. Czasem "mama", z czego mamusia jest bardzo zadowolona.
No i najważniejsza chyba wiadomość. Poznaję literki, coraz więcej i więcej. Jakoś szybko mi to wchodzi do głowy i chyba dość dobrze je pamiętam. Raz udało mi się przeczytać słowo "tata", a właściwie "TATA". Nie wiem, czy strzeliłem, czy co. Ale przeczytałem. To jest efekt nowej metody logopedycznej prof. Cieszyńskiej, tzw. metody sekwencyjno-symultanicznej. Ona chyba naprawdę działa, a polega na tym, że dziecko jednocześnie uczy się mówić i czytać. Mi się to podoba, bo już mam dość oglądania obrazków. Chciałbym sobie poczytać.
No i ostatnio były święta. Dostałem mnóstwo zabawek. Kolejkę, garaż wielopoziomowy, farmę ze zwierzątkami, a nawet małe pianinko z mikrofonem. Bardzo lubię piosenkę Santa Lucia, ale zagrać jej jeszcze nie potrafię. Nie oszukujmy się. Jeszcze długo nie będę umiał :)
I to chyba tyle. Nie mogę się już wiosny doczekać. Ta jesieniozima jakaś taka smutna.
No i niedługo będzie u nas wielkie wydarzenie :)
Wrzucam kilka fotek, bardziej aktualnych.
ściskam Was mocno. Buziak (też się nauczyłem ostatnio, czym rozczulam obie babcie, haha)



Ostatnio pisałem Wam, że niedługo zacznę dodatkowe zajęcia z rehabilitacji. Sprawa na razie przycichła. Powód jest jeden - rehabilitant. Pani Ewa, z którą pracuje mi się najlepiej i pod której opieką robię prawdziwe postępy, niestety nie może do nas przyjeżdżać. Z innymi rehabilitantami nie lubię ćwiczyć. To znaczy lubię, ale nie aż tak. Pani Ewa ma to coś, czego brakuje innym. Nie wiem, może ktoś inny znajdzie kiedyś na mnie sposób. Póki co szukamy. Gdybyście znali dobrego rehabilitanta, który prowadzi działalność i dojeżdża do domu, to dajcie proszę znać. Taka osoba powinna tez mieć doświadczenie z dziećmi z rozszczepem kręgosłupa, bo niestety nie każdy potrafi zająć się we właściwy sposób. No i bardzo ważna rzecz - musi mi się spodobać :)
Mimo że domowe zajęcia na razie nie wypaliły, mam co robić. W piątki chodzę na zajęcia grupowe z innymi dziećmi. Razem się bawimy, gramy w piłkę, czytamy książeczki, tzn. oglądamy. Muszę Wam się pochwalić, że pani prowadząca te zajęcia jest ze mnie bardzo zadowolona. Gdybym tylko mógł robić to samo co inni.
A, zapomniałbym, zacząłem trochę mówić. Słownictwo na razie dość ubogie, ale za to wielce świadome! Tata, baba, dziadzia, da, koko, papa. Czasem "mama", z czego mamusia jest bardzo zadowolona.
No i najważniejsza chyba wiadomość. Poznaję literki, coraz więcej i więcej. Jakoś szybko mi to wchodzi do głowy i chyba dość dobrze je pamiętam. Raz udało mi się przeczytać słowo "tata", a właściwie "TATA". Nie wiem, czy strzeliłem, czy co. Ale przeczytałem. To jest efekt nowej metody logopedycznej prof. Cieszyńskiej, tzw. metody sekwencyjno-symultanicznej. Ona chyba naprawdę działa, a polega na tym, że dziecko jednocześnie uczy się mówić i czytać. Mi się to podoba, bo już mam dość oglądania obrazków. Chciałbym sobie poczytać.
No i ostatnio były święta. Dostałem mnóstwo zabawek. Kolejkę, garaż wielopoziomowy, farmę ze zwierzątkami, a nawet małe pianinko z mikrofonem. Bardzo lubię piosenkę Santa Lucia, ale zagrać jej jeszcze nie potrafię. Nie oszukujmy się. Jeszcze długo nie będę umiał :)
I to chyba tyle. Nie mogę się już wiosny doczekać. Ta jesieniozima jakaś taka smutna.
No i niedługo będzie u nas wielkie wydarzenie :)
Wrzucam kilka fotek, bardziej aktualnych.
ściskam Was mocno. Buziak (też się nauczyłem ostatnio, czym rozczulam obie babcie, haha)

Subskrybuj:
Posty (Atom)